2009-12-01 20:26

nawrócenie Grizzly?

Czarna fauna w Grodzie Wiercisława obwieściła wszem i wobec,że wkrótce duchowa strona zoo i tego rodzimego i wojewódzkiego oraz centralnego powita nowego Prymusa z siedzibą w Grodzianum.

Nawet Najgłówniejszy z Głównych Kaczorów zakwacze.

W siedzibie Grizzly wielkie podniecenie. Pancernik Mądrala dwoił się i troił, aż jego pancerz dymił od nadmiaru pobożnej twórczości po to, by Wiercisław też wtrącił na czarno-purpurowej uroczystości swoje zdanie.

- Grizzly to jedyna okazja, aby okazać wdzięczność czarnej faunie za wsparcie i ciche poparcie twojej kadencji. Musisz wystąpić tuż po Głównym Kaczorze - podjął decyzję Mądrala.

- Pancernik ty wiesz, że masz idealny pomysł? Cała fauna będzie mnie widzieć, podziwiać, szanować. To pójdzie w tv centalnej? - komentował Grizzly i już widział się w świetle kamer i obłokach kadzidła, tuż u boku Prymusa i Kaczora Głównego.

- Tu masz treść wystąpienia. Jedź do gawry i ćwicz. Nie możesz się jąkać, bełkotać i wyjątkowo treść musisz znać na pamięć, bo powaga chwili tego wymaga. Czasu masz dosyć - wydał dyrektywy Wiercisławowi as pijarbandu Grodu.

Grizzly potulnie schował do swojej teczki kartki z wystąpieniem i szybko szkodąblack pojechał do gawry. W swojej samotni, przy herbacie z prądem najlepiej mu się myślało. Ale czytanie tekstu Pancernika jakoś mu nie wychodziło. Postanowił więc poćwiczyć przed lustrem. Wszedł do przedpokoju, zdjął z gwoździa tatowe zwierciadło i postawił na swoim starym fotelu, co to pamiętał niejedno. Grizzly spojrzał na swoje odbicie.

- Kurna przystojny jestem. Głównemu Kaczorowi zrobię medialną konkurencję - snuł marzenia o wielkości.

- Zaraz, zaraz, co tu napisał Pancernik? - zainteresował się treścią mowy.

- Tu w Grodzie Wiercisława są korzenie duchowe naszej fauny. Tu w mieście Światłego Wojciechpełka jest ostoja narodu i wiary - Grizzly czytał i obserwował swą postać w lustrze.

- No całkiem niezły ze mnie mówca - dodawał sobie odwagi.

- Dżazuuu! Katastrofa psiakrew! Będę musiał przy takiej okazji chyba się duchowo oczyścić i przystąpić do Konfesji Spowiedniczej - No akurat to, Grizzlemu wybitnie nie pasowało.

- Wszak wdzięczność za poparcie czarnej fauny musi być, ale bez takiego poświęcenia - Grizzlemu robiło się gorąco z emocji, aż rozwiązał krawat. Nagle schwycił za telefon, bo nie mógł wytrzymać od ciśnienia.

- Mądrala, tu Grizzly. A czy ja będę musiał jak cała wierna fauna w komunii uświęconej uczestniczyć? A jak nie pójdę to całe Grodzianum, województwo i centrala będzie widzieć Wiercisława, jak stoi i w pełni nie uczestniczy? To będzie szok i wtopa. W sondażach spadnę - martwił się Wiercisław.

- Spokojnie Grizzly. Jak zadzwoni minstrantschola, poddasz się medytacji na klęcząco. Obiektywy tv centralnej cię nie sięgną z dołu i jakoś przepękasz na klęczkach do końca - Mądrala znalazł sposób na wyjście z opresji.

- Wiesz Mądrusiu drogi, jakoś dziwnie się to dzieje. Najpierw był Prymus Tysiąclecia, a my tu teraz będziemy mieli w Grodzie Prymusa Jednego Kwartału. Co to się porobiło! - Wiercisław podtrzymywał rozmowę ze swym powiernikiem i doradcą.

- Dlatego też wystąpisz przed Prymusem - dodał Pancernik.

Mądrala jednak miał jeszcze do opracowania różne warianty podziału kasiory na Radę Starszyzny dla Grodu i spiesznie pożegnał Wiercisława.

Grizzly czytał wypociny Pancernika dalej i wciąż obserwował w lustrze,jak mu wychodzi wystąpienie.

- Tyle tekstu na pamięć? Nie, no ja pękam. To za dużo! Chyba wykuje co drugie zdanie - stwierdził odkrywczo Wiercisław.

Ciszę gawry przerywała co chwilę głośna recytacja Grizzlego. Zmęczony nadmiernym wysiłkiem musiał zrobić sobie przerwę.Włączył szczekaczkę. Spokojna muzyka koiła jego nadwyrężone komórki. Jakiś miły głos pięknie czytał wiersz. Muzyka niosła święte słowa i dodawała Wiercisławowi nastroju do kontemplacji duchowej.

Mój Bóg jest głodnyma chude ciało i żebranie ma pieniędzywysokich katedr ze srebra

Nie pomagają mudługie pieśni i świecena pierś zapadłąnie chce lekarstwa w aptece

Bezradnirząd ministrowie żandarmitylko miłościąmój Bóg się daje nakarmić

Ale końca Wiercisław już nie usłyszał. Sen go otulił płaszczem nocy.....

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe