2009-10-22 17:58

Nowa misja Renifera Leona

Zbliżała się godzina 14.00 w Głównym Apartamencie Rozlicznych Gamoni. Indor Giulio z wiechciem kwiatów czekał niecierpliwie na swojego zastępcę, którego Łoś Pedro przyniósł mu na tacy, jak wykwintne danie.

Renifer Leon będzie pasować jak ulał.

- Renifer ma doskonałe pomysły i promocje.Ścieki, lądowisko dla egzotycznych ptaków - ciągnął rozważania Giulio. Jego czerwone korale z emocji bledły, to znów pałały intensywną purpurą. Na dodatek żółty zwis męski wciąż leżał nie tak, jak trzeba.

Giulio poszedł do wc. Do ulubionej apteczki pierwszej pomocy. Tak jak zawsze znajdował swoje ukryte krople rozweselające. Ostatnio często były dla niego nieodzowne.

- Tyle stresu, za takie psie pieniądze - myślał Indor - Renifera trzeba zaraz zagnać do roboty. W końcu teraz ja jestem tu pierwszy. Ach, z Lemurem Jaremą, to były czasy! - czule wspominał dziada, Rzym, Wenecję i inne co nie co.

- Jakoś się ułoży z Reniferem - choć Giulio zdawał sobie sprawę, że Główny Apartament Rozlicznych Gamoni jest dla Renifera jedynie odskocznią do wyższych celów. Niestety nie dla niego. On chce tu w cieple dożyć emerytury.

Wtem zrobił się wielki ruch na schodach. Renifer Leon szybkim,prężnym krokiem sunął do pomieszczeń, które do ostatniej chwili były tylko Giulia.

- Witaj Indorze. To co, piąteczka na wypłatę zaklepana dla mnie? - odrzekł twierdząco Renifer. Nie pytając się o zgodę siadł w skórzanym fotelu Indora.

- Renifer, ja tu jestem szefem. Twój fotel jest tam, za ścianą - z naciskiem podkreślił Indor.

- Sorka Giulio! - Tyle wrażeń dzisiaj, że mogłem nie zajarzyć - z rozbrajającym uśmiechem przeprosił Leon.

- To co właściwie jest tu do roboty? - ciągnął Renifer.

Z odpowiedzią na to pytanie zwlekał Indor Giulio, bo nie wiedział jak zacząć.

- Wiesz, teraz będziemy w jednej drużynie. A właściwie w jednej maszynie. Propagandowej - ściszonym głosem szeptał Leonowi Indor i przed dłuższy czas karmił Renifera wizją wspólnej pracy.

- Będziesz miał tu dobrze,jak ja,byle nie drażnić Kobry Risto i Wiercisława Grizzly - zakończył Indor.

Szczekacze w zoo już dawno roznieśli tę cudowna nowinę o nominacji Renifera.
Nosorożec Pisio szykował się do boju. Bo ta nominacja była zamachem na demokrację w ogrodzie i jawnym układem Pomniejszych Okazów ze Specjalnym Landem Dziwolągów. Nie wierzył, że Wiercisław nie przyklepał swoją łapą Renifera dla przyszłej elekcji króla zwierząt.

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe