2009-10-21 15:49

Sen Pancernika

Pancernik Mądrala późnym wieczorem wsiadł do samochodu i opuścił gród Wiercisława. Był bardzo zmęczony całodziennym uganianiem się za sprawami Grizzly. Od wielu dni lało jak z cebra. Wycieraczki nie odbierały gwałtownych opadów.

Wszędzie zauważał lokalne podtopienia. Pogoda nie nastrajała go optymistycznie. Szybko wrócił do swojej jaskini. Mamusia właśnie czekała z jego ulubioną zupą szparagową. Ściągnął swój pancerz, aby poczuć się na luziku.
Nawet nie zwrócił uwagi, że jego urodzinowe badejki były w misie. Ździebko się zdziwił,że coś takiego założył na siebie, ale nie chciał robić matuli przykrości.

- Zjem szybko i trzeba ponynać. Jestem wykończony - szeptał w myślach Mądrala.

- Jutro znowu walka o kopce trupy objazdowej i o dodatki do kopców termitów - kontynuował Pancernik.

- Nieee, to dopiero jutro. Teraz błogi sen - jeszcze przez chwilę popatrzył na bąblującą się wodę za oknem, której wciąż przybywało i przybywało...

- Mądralo, mówię do ciebie - usłyszał niebiański głos - Weź dobrego drewna z zoo i zbuduj barkę, tak jak kiedyś Noe.

Zbliża się wielki potop. To ciebie wybrałem, abyś ratował nieszczęsne zwierzęta z zoo. To ty jesteś tym wybranym, abyś zadecydował o tych,na których ci zależy - skończył nawiedzenie głos opatrzności.

Pancernik Mądrala poczuł przypływ siły i natchnienia ducha.

- Tak,barka to najlepsze wyjście przy takim kataklizmie. Wezmę na nią po dwóch przedstawicieli każdego gatunku zwierząt i z każdego rodzaju - snuł z uśmiechem kombajnisty rozważania Mądrala.

- Ale będzie sajgon! W11 z pewnością dostarczy mi informacji o każdej parze, która dostąpi łaski przeżycia na mojej barce - planował Pancernik - tylko pewniaki zabiorę.

Jego czułe myśli krążyły wokół Wiercisława - Grizzly tam musi też być. Mądrala marzył o tym,że barka będzie obszerna, wygodna i wszystkie zabrane zwierzaki padną przez nim, Pancernikiem na kolana w podzięce za uratowanie życia i za zaszczyt dostąpienia łaski z nim przebywania.


- Przede wszystkim Hiena Marija, Struś Giorgio, Królik Białasek, Dinozaur Miernotus, wiewióry Luko -Miko, Kangur Giena, Lemur Jarema, Szczurek Witek, oni w pierwszej kolejności na barkę - układał plan ratunkowy. Już widział oczami przyszłości, jak jego wybrańcy oddają mu pokłon, jako władcy i jedynemu zbawicielowi fauny, klęcząc i czapkując w uwielbieniu Pancernika.

Żybura podnosiła swój poziom z minuty na minutę. Wszędzie pełno pływających odpadów z zoo. Godzina "W" do ucieczki przed potopem zbliżała się nieuchronnie.
Nagle.... do uszu jego dobiegł dziwny dźwięk, jakieś stukanie, kołatanie, jakby silnik terkocący.

- Jak to? Świat pod wodą? - pomyślał Pancernik z lekkim niedowierzaniem - Przecież wszystko zalane.Skąd tu silnik? - dumał Mądrala.

Jakoś skwasił minę i głośno pomyślał - Łe jery, czyżbym nie był jedynym wybranym?
Niepokój wdarł się w serce Pancernika. Zaczęło ono walić jak młot i prawie się zegrało rytmem ze stukotem silnika.
Nerwy puszczały, pancerz robił się kolczasty. Adrenalina sięgała szczytu... Tuż przed nim sunęła barka podająca fosfor do osadów dennych...

- Mądralko, wstawaj, już późno. Czas do grodu Wiercisława - usłyszał ciepły i spokojny głos mamusi.
Pancernik otworzył oczy. Jeszcze jawa mieszała mu się ze snem. Wielkość z rzeczywistością.

Wstał, wypił maminą lurę i poszedł z kafla do Wiercisława. Właśnie przestało padać. Ranny spacer pozwoli mu zebrać myśli po nocnych marzeniach. Na miętko....

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe