2009-11-05 19:29

Ubili Strusia

Nadzwyczajna nasiadówka starszyzny zoo w Grodzie Wiercisława zbliżała się wielkimi krokami. Struś Giorgio, przelatywał jak pędziwiatr od gabinetu Wiercisława do norki Pancernika.

 

- Wiercisław,a jak mnie ubiją? - szlochał w rękaw Grizzlego....

- Przecież tajnie będą głosować. To jak ja będę wiedzieć,kto naprawdę wróg, a kto przyjaciel? - jęczał Giorgio
- Spokojnie Strusiu,wyrok ławy przysięgłych starszyzny przyjmiesz z godnością, bez względu, czy zrobią z ciebie sznycle, czy nie - odparł ozięble Wiercisław.
- Weź sobie kielonka na zszargane nerwy i wyluzuj. Nie chowaj głowy w piasek.Bądź chłopem,nie maż się - strofował Giorgia Grizzly.Struś niepocieszony pomknął do swojej zagrody zapijać doła, ale nieco hamował, bo musiał przewodniczyć nasiadówce,być może ostatni raz...
Wiercisław był lekko podenerwowany. Wezwał Pancernika.

- Mądralo, wypada w razie czego przyszykować oręż dla Strusia, w końcu plany mogą nam pokrzyżować Pomniejsze Okazy. Agenci donoszą o wzmożonych ruchach na linii terrarium Kobra Risto-Puchacz Rupertus-Hiena Marija. Coś montują z Hipopotamem Klausem.
Pancernik nerwowo stukał piórem w pancerz. Myśli jego krążyły wokół budżetu grodu i jego niepowodzenia, jeśli ubiją Strusia. W końcu to filar w radzie starszyzny, w tej materii.

- Wiercisławie, Wiewóry Luko-Miko załatwią obronę Strusia.Silne młode zwierzaki zaszczekają Kreta Pablo,Słonicę Teklę, Pumę Penelopę i Pomniejsze Okazy. Pawica Xenia będzie po naszej stronie, bo w końcu Kangur Giena, chyba ją w łożu przekonał. Ale będzie jazda!- Pancernik zapalił się wizją pojedynku Wiewórek Luko-Miko z resztą starszyzny.

Nadchodził czas nasiadówki. Powoli starszyzna zbierała się do obrad. Szczekaczy ogrodowych nazbierało się wielu. Ta sprawa, to sensacja dnia i tej kadencji.Szczekacze  prześcigały się w znalezieniu dogodnego miejsca do obserwacji.

Wniesiono czerwoną skrzynkę. Tam tajnie oddawano hołd Wiercisławowi i jego polityce lub potwierdzano jawne nieposłuszeństwo.Pancernik Mądrala czerwienił się i bladł, gdy odczytano wyniki.
-Struś ubity !-przeszło mu szybko przez myśl.Czerwone plamy na pancerzu Mądrali zdradzały rozczarowanie nad zniweczonym i od lat misternie układanym planem.

- A ta obślizgła Hiena Marija  też za Pomniejszymi Okazami? - myślał Mądrala,nieco skołowany.
- Nagle zrobiła zwrot w prawo? - Pancernik nie dowierzał wynikom głosowania.
- Kurka wodna, mówiłem Wierciaławowi,że baby w grodzie,to największa klęska - przypomiał sobie zeszłoroczną rozmowę z Grizzlym.

Wiercisław był zdziwiony wyrokiem dla Strusia i rozgoryczony tym,że prawa strona się wzmocniła,tak jak na początku kadencji.
- Na mamuta, tyle pracy i znów Pomniejsze Okazy jednoczą wszystko i wszystkich przeciwko mnie nawet z Szafą Dzikodrżących, z Gie 21ipół i ZetGut? Bo przecież nie o Strusia tu szło,ale o niego. Króla zwierząt w zoo - pomyślał.

Wiercisław zgłodniał. Czas na lunch. Dziś jadł na mieście. Wolał jeść w samotności. Jak na ironię  serwowali steki i sznycle ze strusia w migdałach. Migdały okazały się gorzkie.Czas zapić robala.

- Setę proszę - zadekretował mrówce kelnerowi - i jeszcze jedną, za Strusia Giorgio. W półmroku ekskluzywnej sali Głównego Restauratora Zoo słychać było dyskretną muzykę.
- Wypijmy za błędy, za błędy na górze....
Wiercisław wlał jednym ruchem w gardło, wstał i wyszedł zrezygnowany w  milczeniu.

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe