2009-11-03 14:24

Rola Terminatora

W terrarium nadchodził wieczór . Wszystkie myszoskoczki, co bardziej pracowite termity, spakowały już teczki i udały się do swoich kopców.

Kobra Risto jeszcze wił się przy papierach, spijając następną filiżankę herbaty z miodem i cytryną....

Jako przedstawiciel lobby weteryjaryjnego w terrarium wiedział,że czyni ona cuda większe, niż suplementy diety licznie reklamowane w tvzoo i w Centralnej Lecznicy. Zegar tykał w zupełnej ciszy. Słychać było jedynie szelest dokumentów, przerzucanych na stole i gdzieś w oddali dzwony na kaplicy termitów.
Kobra Risto spojrzał miwowolnie na czasomierz.

- Spóźnia się. Powinien być już 15 minut temu - powiedział głośno Risto.Nie lubił, gdy jego goście spóźniają się.Tego samego wymagał od innych, czego wymagał od siebie. No, ale jemu mógł wybaczyć. To nie był zwykły gość, to sojusznik w sprawie grodu Wiercisława.
Puchacz Rupertus przyfrunął od strony zachodniej.

- Witaj Risto. Wybacz, ale do wieczora uganiałem się po miejscach spoczynku zasłużonej fauny zoo, a wiało i zimno było, że zanim do ciebie zawitałem, musiałem dobrze natłuszczyć piórka przed chłodem.No i czekać na zmrok. Tylu agentów Wiercisława kręci się po okolicy...- tłumaczył spóźnienie Rupertus.

- Do rzeczy Rupertus. Czas nagli. Wiercisław siłą stoi, Hiena Marija gra jeszcze u nas, ale pogrywa na dwa fronty. Mam ograniczone zaufanie dla niej - mówił wolno i beznamiętnie Kobra Risto.

- Eee, wydaje mi się,że bardzo dobrze poznaje wroga. Żeby wroga pokonać,trzeba się do niego zbliżyć - jak zawsze analitycznie rzekł Puchacz Rupertus.

- Wiesz Rupertusie, wczoraj mi Hiena Marija powiedziała,że podkupiła Małpkę Arnoldzika dla terrarium. No, nie mogłem powstrzymać śmiechu, aby się nie wydało,że to żadna jej zasługa, ale skutek naszego przymierza - potwierdził wcześniejsze uzgodnienia Kobra Risto.

- Arnoldzik jest nam potrzebny,jako przeciwaga Goryla Zobera i innych szczekaczy oraz wzmożonych działań Pancernika Mądrali. Wszystko na usługach Wiercisława i jego pijarbandu - mówił Puchacz.

- Jego ostre pióro zamiesza w grodzie Wiercisława, a nam przybliży zwycięstwo w wyborach do starszyzny zoo - Kobra Risto marzył o swojej elekcji na króla zoologu.

- Rupertus, będziesz następcą Strusia Giorgio.Byłeś najlepszym w całej historii.Teraz nie odwołają go na pewno, więc się doczołga do końca kadencji - sumował sytuację Risto.

- Mamy rok na przejęcie władzy od Grizzly. Arnoldzik musi pilnie pracować i mieszać w tym szambie.Właściwie jest już oficjalnie po naszej stronie, więc jako człowiek terrarium od prasy i PR, nie może się wabić Arnoldzik - skwitował Rupertus.

- Rzeczywiście mizerne to imię i jakieś takie do dupy. Pasowało do Maksia Chiuahuahua, ale do terrarium? - Risto miał obawy, czy Małpka Arnoldzik nie jest zbyt niepoważna, jak na taką funkcję. Ale olśniło go, jak przypomiał sobie film na tvzoo o Terminatorze Arnoldzie Szwarcusiu i już wiedział, że imię pozostanie, jako gwarancja powodzenia układu Risto-Rupertus.

Puchacz zmrużył swe wielkie czarne oczy na znak zgody i tajnego paktu.Risto i Puchacz nie lubili długo ględzić,więc po konkretnych uzgodnieniach taktyczno-strategicznych,każde poszło w swoim kierunku.W terrarium paktowano, jak co dzień, niezmiennie od lat.
Nadchodziła noc. Zimna noc w zoo. A w grodzie Wiercisława gdzieniegdzie, też paliło się światło. I tam potajemnie knuto, jak nie oddać władzy i zachować tron dla Grizzly.Jak co dzień, niezmiennie od lat.
Nawet w kopcach termitów nastała nocna cisza i spokój. Fauna kumulowała siły na nowy dzień wytężonej roboty w zoo.Jak co dzień, niezmiennie od pokoleń....

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe