- Eeee, Giena, cosik mi się wydaje, że we wszystkich już byłam na lansie. Trza fundnąć mi nową- delikatnie powiedziała Kangurowi, że czas połowicy odnowić wierzchnie odzienie.
Giena posmutniał, jakoś nie miał najścia na zakupy, zwłaszcza, że własna samica poświęciła go na ołtarzu ofiarnym.
- Giena, musiałam łyknąć tę ryczkę w Radzie Starszyzny. Nie było wyjścia awaryjnego. Hipopotam Klaus nadepnął swym cielskiem na pepegi Łosia Pedro i zaraz posypały się jęki i zawodzenia Łosia- tłumaczyła Kangurowi Ksenia.
- Wali mnie to maleńka! Co ty kurna myślisz, że Łoś będzie wieczny w zoologu centralnym? Że będzie ciągnął za sznurki, jak mu się podoba? Wiewióra Luko i Krokodyl Dyzio ze Specjalnym Landem Dziwolągów, w ciągu roku zoologicznego go wyatutują i Łoś se będzie wcinać gałązki brzozowe na terenie Spółdzielni Grandotwórczych Mleczarzy, trąc zmatowione poroże o handlową budkę dla termitów - wyrzucił jednym tchem Kangur Giena.
- Och Giena, mój ty jedyniutki. A wiesz ile splendora i możliwości ja nabędę w Radzie Starszyzny? Kłaniać mi się będą wszystkie zwierzaki, a Grizzly cmokał w ogon, jak Hienę Mariję w ofutrzenie - rozmarzyła się Pawica na myśl o zalotach dworu wiercisławowego ku jej kolorowemu wachlarzowi ogoniastemu.
- To co? Ta będzie zicher, czy nie? Trochę jest czerwona, trochę niebieska, ale fullwypas. Będą szczekacze ogrodowi, więc fotoskop musi być glancgenał! - namiętnie gładziła nowy nabytek, suknię ArmaniRex.
- Co my tera zrobim Ksenia? Gdzie ja się podzieję, samica kopca nie może utrzymywać sama. To rola przywódcy stada. A mnie odstrzelili - prawie łkał z niedowartościowania Kangur Giena.
- Zdaj się na mnie i na wszelakie tajne uzgodnienia. Krzywdy ci nie uskutecznią, a tak przynajmniej nie będzie podjazdówy, że Ksenia tu, a Giena tam - pouczała samca Pawica.
-Ksenia, a co z Jeleniem Dudziarzem? Tak go Łoś na piedestał w Terrarium lansował, a skończył na ławce rezerwowych. Czy ten Łoś czasem nie wali przeginki? Całe zoo kuma, że w Pomniejszych Okazach następują zwarcia - pytał zaniepokojony Kangur
- Giena, Dudziarz to nie Jeleń, Dudziarz to parzystokopytny porożowaty. Łoś nie znosi konkurencji z wieńcem na łbie. To go dołuje, że ktoś może mieć większy, jak on sam. A na dodatek wkurza go, jak łosiowe wizje miłosne ze Specjalnym Landem Dziwolągów, ktoś nazywa umizgami do siedziby Grizzly, zwłaszcza, że się w nią waliło z kałacha przez poprzednią elekcję. Dudziarz walnął orła, więc Łoś go wypatroszył - Ksenia tłumaczyła Gienie, jak najprościej umiała zawiłość charakterologiczną Łosia Pedro.
- Ale ondulację walniesz chyba kosmiczną?! Moja samiczka ma być rewelacyjna! - rozmarzył się Giena
- No pewnie! Już zabukowałam fotela u balwierza zoologicznego i mejkap profesjonalny godny CrislalPallac- szepnęła na ucho Kangurowi, delikatnie muskając dzióbkiem jego futerko.
- A wiesz Giena, że Żubrzyca Mira miała być za Białaska? No ten Łoś za grosza nie ma gusta samczego! Jaki on obciosany i nieświatowy. A przecież w centralnym zoologu chyba wyrobił się w lustracji samic - komentowała tajne ustalenia poreelekcyjne.
- Czester jest w porzo, ale Mądrala go wywalcuje pancerzem w jeden kwartał. No, ale Pedro to chce być gość i mieć decydujące zdanie - ciągnęła dalej Pawica.
- Cosik mi się jarzy, że papiery rozwodowe podpisywać będzie wcześniej niż mu się uprawomocni żeniaczka. Ale o tym, to my se potem. Tera moja królewno pokaż się w całej krasie. Chcę zobaczyć, jak będziesz sunąć po dywanie w Radzie Starszyzny bijąca blaskiem i krasą. Cudna ty jesteś Kseniusiu i taka pasująca na dwór królewski! Mądra i sprawiedliwa i piękna, jak za pierwszym razem... - Giena przypomniał sobie ich wspólny pierwszy raz i zaraz mu torba nabrzmiała męskością.