2009-10-30 19:17

Polityczna ruletka

Struś Giorgio ryczał od rana rzęsistymi łzami. Kangur Giena zmieniał już trzecią michę na łzy strusiowe

- Co za gnoje i padalce w tej starszyźnie - bluzgał Kreta Pablo, Leniwca Ricardo i Pumę Peneopę i mniej znaczące, ale zgryźliwe zwierzątka prawej strony....

- Idiotyzm totalitarny! Na rok przed upływem kadencji!? - nie wytrzymywał Giorgio presji fauny wobec siebie.

Wyciągnął chustkę spod prawego skrzydła i mocno wydmuchał kluk. Żal mu kuper ściskał z goryczy, a ślepia zachodziły mgłą.

- Wiercisław, on musi mi pomóc przetrwać - pomyślał.

- W końcu niejedną flaszkę żeśmy obciągnęli i tu i tam - ciągnął rozważania Struś Giorgio.
Wykręcił numer na czerwoną, wolną od podsłuchu linię do Grizzly. W słuchawce usłyszał powolne dyszenia niedźwiedzia, a potem jego głos.

- Giorgio, przerywasz mi świętowanie Międzynarodowego Dnia Dłubania Palcami Gdzie Popadnie. Zmęczony jestem, wiesz? Wszystkim i wszystkimi. Ciężka jest dola Wiercisława Idola - tłumaczył i uspokajał Giorgia Wiercisław.

- Grizzly zrób coś, ta uchwała nie może przejść, jeśli coś w tym grodzie masz do powiedzenia! - wchodził na ambicję Grizzlemu Struś.

- Spoko Giorgio. Masz jak w banku! Wszystko załatwione. Głosowanie to tylko formalność - mówił sennym głosem Wiercisław, ziewając w słuchawkę czerwonej linii (tej bez podsłuchu)

- Hiena Marija już działa, Pancernik jej pomaga, a Królik Białasek obskoczył Specjalny Land Dziwolągów.Wszystko gra, więc po co te histeryczne miotanie się? Chcesz pióra stracić, jak będzie wyglądać na w tvzoo? Z wyskubanym kuprem? - Wiercisław nie krył zadowolenia z tego,że jego armia podległych i uległych zwierzątek uwija się, by ratować Strusia i jego zadek.

- Mądrala przygotuje nadzwyczajne posiedzenie starszyzny w każdym detalu - to specjalista od takich spraw. Giorgio załatwimy ich w skarpetkach, uwierz mi - monotonnie Wiercisław wykładał zawiłości planu kontrakcji w starszyźnie zoo.

- Wierciuniu słodziutki, ty to masz łeb nie od parady! Na tobie Grizzly mogę polegać jak na... - nie dokończył, bo Wiercisław uznał rozmowę za zakończoną i odłożył słuchawkę. Struś Giorgio uspokoił się nieco, bo przyrzeczenie niedźwiedzia traktował, jak przyrzeczenie roboty w Mrocznym Okręgu Kumoterstwa.

Tymczasem Wiercisław przyjmował w wiadomej siedzibie za zamkniętymi wrotami, Pancernika Mądralę, Królika Białaska i Hienę Mariję. Narada była cicha i nieoficjalna.

- Co robimy ze Strusiem? - pytał Pancernik Grizzlego.

- Ratujemy, ratujemy! - szeptała Hiena Marija, poprawiając swoje utlenione blond włosy.

- Ja bym tam za wszelką cenę nie podkładał się w razie czego - dorzucił Królik Białasek, któremu bez przerwy chodził pyszczek, bo głodomór na marchewkę był z niego wielki.

- Będę dyskretnie kontrolował sytuację na posiedzeniu starszyzny - mówił Mądrala - Jak trzeba poprzemy wniosek o odwołanie i Giorgia odstrzelimy, jak nie, Strusia zostawimy. Wiercisław jest najważniejszy, bo to król tej i przyszłej kadencji w zoo - kontynuował plan Pancernik.

- Czasami trzeba dać prawej stronie satysfakcję. Termity lubią takie gesty. Akcje Wiercisława urosną - Mądrala wykładał zawiłości rządów w zoo.

- No, na pewno nie położę się za Strusia Giorgio na stosie! - Wiercisław twardo stawiał sprawę.
Dumnie wypiął swą niedźwiedzią pierś i pomyślał,że choć tyle razem ze Strusiem Giorgio przeżyli, przepili, przebalowali, ale kumpel kumplem, a władza władzą. A władzę kochał Grizzly nad życie i wszystko mógłby dla niej poświęcić, nawet Strusia.

- W razie czego jest ustawiony - dedukował Królik Białasek, kończąc marchewkę tuż przy natce.
- Polityka wymaga poświęceń, ofiar w ludziach i stołkach, ale... - nieskończyła Hiena Marija.

Wiercisław zapadł w małą drzemkę i dyskretnie olał sprzymierzeńców.Pancernik, Hiena i Królik opuścili Grizzlego,każdy w swoją stronę, ale łączyła ich myśl misternego utkania planu. Czy plan się powiedzie? O tym termity dowiedzą się ze szczekaczek w zoo, a resztę dośpiewają im koliberki z grodu Wiercisława.

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe