2009-10-25 19:08

Tajemnica zniknięcia Wiercisława

W grodzie Wiercisława grzmiało po uchyleniu przez Wojewódzki Ogród Zoologiczny uchwały starszyzny. Gdzie się ukrywa Grizzly? Waliła wielkością czcionki papierowa szczekaczka - udawaczka.

Puma Penelopa i Leniwiec Ricardo, co zawsze są w starszyźnie na "nie", ryczeli o obecność Wiercisława w robotach podgrupy kopaczy. Zgodni byli jedynie w aspekcie mody: paseczki na odzieniu dominowały.

- Wiercisław ma ważne inne sprawy i jest poza zoo - skwitował Pancernik Mądrala konował ze specjalnością weterynaryjną

- Merytorycznie moje słowo silne Wiercisławowemu - przytaknął Królik Białasek też konował, ale od innej dziedziny ogrodowej prehistorii geograficznej.

- Umowa z Akwarium jest ważna i stoimy na stanowisku, że Grizzly miał prawo wesprzeć się uchwałą starszyzny - Pancernik dawał wykład zgłupiałym zwierzakom.

- Ale Wiercisław winien tu być, to ważna dyskusja - ciągnęła Puma Penelopa i szykowała się do uderzenia, jak najcichszy drapieżnik w zoo.

- Grizzly uchwałą uciekł sprytnie od odpowiedzalności - pomyślał Ricardo - To misterny plan Pancernika - dedukował Leniwiec.

- Tak się nie da pracować - myśli Pumy Penelopy krążyły pomiędzy pojedynczymi myślątkami Ricardo i splatały się w jedną całość.

- Wiercisław, też konował choć honorowy kałza i dogadał się z pozostałą dwójką, jak i co mają gadać - Leniwiec był już pewien, że zadaniem Mądrali i Królika, jest zrobienie ich w bambuko i przygotowanie przedpola do zaskarżenia uchyłki Wojewódzkiego Zoo siłami sprzymierzonymi.

Gdzie w tym czasie był Grizzly? Tylko on sam naprawdę wiedział, bo Królik i Mądrala tylko markowali, kryjąc swego króla dyplomatycznie i z dużą dozą pewności. Miny trenowali przed lustrem w kiblu zoo. Królik się nie czerwienił, Pancernik mówił wolniej niż dotychczas. Taki mały aranż sytuacyjny.

- Białasek, kupili czy nie? - Pancernik spytał Królika późnym wieczorem, gdy opuszczali gród Wiercisława.

- Wali mnie dogłębnie - odparł Królik - to pionki. Gra jest nasza....

Wspieraj Szymona Sedno

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe